• Wpisów:686
  • Średnio co: 3 dni
  • Ostatni wpis:4 lata temu, 22:27
  • Licznik odwiedzin:34 373 / 2668 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Jestem właścicielką najsmutniejszych zielonych oczu jakie zostały stworzone przez świat.
 

 
Nauczona długim doświadczeniem wiem, co robić, gdy opuszcza mnie kolejna osoba, a źle sobie radzę, gdy ktoś chce ze mną zostać, albo próbuje mnie zatrzymać.
 

 
Znasz to uczucie ? Kiedy jesteś w stanie rzucić dla kogoś naprawdę wszystko, a i tak nikt tego nie doceni ?
 

 
Przyjaźń to nie słowo ani relacja. To cicha obietnica, która mówi: byłem jestem i będę przy Tobie w każdej chwili, w której będziesz mnie potrzebować.
 

 
i cierpię przez to, że nie potrafię czasem odwrócić się plecami do tych ludzi, którzy ranią mnie i mają mnie za nic
 

 
Widocznie to nie było to... Bo jakoś mi Ciebie w ogóle nie brakuje. Tylko kawa smakuje jakoś dziwnie i ciągle czuję w oczach łzy.
 

 
On miał mnie. Ja też miałam tylko siebie.
 

 
Jest we mnie teraz coś, co w każdej chwili może wybuchnąć łzami.
 

 
Czasem, życie się sypie i nie możesz nic poradzić, kiedy wszystko co kochałeś nagle zaczyna cię ranić
 

 
bo każdy wie jak boli upadek, ile łez kosztuje miłość, jak dobija samotność i ilu sił potrzeba by żyć.
 

 
poczułam się tak, jakbyś wlał w moje serce domestos, który wyżarł wszystkie uczucia.
 

 
I serio uważam że nasza przyjaźń jest prawdziwa .. Uwielbiam spojrzenia tych wszystkich typek które mają mnie za frajerke.. Ich zazdrosny wyrok gdy mijają nas na ulicy , czy widzą razem na basenie i to nawet to jak często wchodzą na mój profil na fb, żeby przeczytać komentarze do naszych wspólnych zdjęć . ; d , to taka czysta ludzka zazdrość , a jednak sprawia mi tyle radości ;o ze one nie mogą być tak blisko ciebie, jak jestem ja ... uwielbiam to
 

 
-Wiesz, byłam pewna, że mi przeszło. Te dni bez niego… byłam szczęśliwa, że udało mi się zapomnieć. Ale jak zwykle się myliłam! Wystarczyła piosenka. Rozumiesz?! Jedna cholernie głupia piosenka bym uświadomiła sobie, że tak naprawdę jedyne, co w tej chwili czuję to tęsknota. Ta piekielna tęsknota za nim.
 

 
Podobno potrafię kłamać jak nikt. To prawda. Nauczyłam się tego , ukrywając uczucia do Ciebie. Nauczyłam się nie zdradzać jak bardzo mi na czymś zależy.
 

 
'' Znam Boga, lecz nie rozmawiam z nim długo, od kiedy zobaczyłem,jak pozwala cierpieć ludziom. ''
 

 
Bo przyjaźń jest jak stara ulubiona rzecz. Ma wiele wad ale nigdy nie chcesz jej wyrzucić. ♥
 

 
co ? jesteś taka cwana ? to zaczep mnie na mieście - sama .
 

 
Jestem w szkole,śmieje się z przyjaciółmi.Udaje,że jest dobrze. Przychodze do domu i znów się zaczyna spojrze a lustro i widzę siebie,grube nogi,brzuch i całą reszte.Próbuje się tym nie przejmować.Wchodzę na tumblra,wyrażam siebie.Jestem już troche spokojniejsza.Przychodzi czas na sen.W kółko myśle o jednym….
 

 
Gdy mężczyźni ją mijają patrzą na nią jak na cudo . a gdy ona patrzy w lustro widzi się brzydką i grubą .
 

 
Stanął w jej drzwiach z zakrwawioną koszulką i podbitym okiem . Spojrzał na nią i powiedział " Tak się walczy o miłość, mała ! "
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
miłość jest bolesna krzyknął prosiaczek ściskając jeża
 

 
Bo chłopak jest od tego żeby pisał pierwszy, żeby dał ci swoją bluzę kiedy powiesz że ci zimno, żeby całował często, żeby przytulał czule nawet bez powodu, żeby ocierał łzy w gorszych momentach, żeby został na zawsze, na zawsze.
 

 
Nie musisz tak na mnie patrzeć. Tylko umieram. To nie jest zaraźliwe...
 

 
Spojrzałam w lustro i się przestraszyłam.. Zobaczyłam zagubioną dziewczynę w dresie z załzawionymi oczami, zakatarzonym nosem.. Przyglądałam jej się intensywniej i zobaczyłam nawet, że wyglądała na rozzłoszczoną swoją bezsilnością, ale jak miała być silna skoro nikt jej nie wspierał.. Nikt nie podnosił na duchu.. Nikt jej nie chwalił.. Zrobiło mi się jej szkoda, gdy zobaczyłam, że mimo tego wszystkiego wymusza uśmiech by nie poczuć ze strony bliskich udawanej litości...
 

 
Czy to grzech chcieć być szczęśliwym?
 

 
szybkie ciecie czysta krew jedno zycie jedna smierc...
 

 
" życie jest piękne" - powiedział Prosiaczek i rzucił sie w przepaść.
 

 
Są tacy, którzy idą z Tobą, są tacy ludzie, którzy nigdy nie zawiodą.
 

 
Wszyscy tak zajebiście mnie kochacie, a ciągle ranicie i zostawiacie.
 

 
Kocham Cię - szepnęła..
Co?! - wykrzyczał
Kocham Cię - przeliterowała..
To nie możliwe - wykrzyczał znów..
Kochanie, to miłość. - powiedziała..
Ty chyba sobie żartujesz, bo ja nigdy nie pokocham takiego kogoś jak Ty - wykrzyczał jeszcze głośniej..
Słucham.?! To dlaczego jesteśmy ze sobą tak długo.?! - wydusiła..
Bo świetnie się bawię. - powiedział z zadowoleniem..
 

 
Cieszę się, że mam kogoś kogo mogę nazwać przyjacielem, cieszę się, że mogę powiedzieć komuś, że go kocham.
 

 
Poddaje się przy kolejnej próbie uporządkowania swoich myśli. Podchodzę do okna zapalając papierosa. Miałam nie palić. Tyle razy mnie oto prosiłaś. Szybko gaszę papierosa, a po chwili uświadamiam już sobie, że nie wrócisz. Że teraz jest to tylko mój dom. Że jestem w nim sama i mogę robić co chcę. Mogę palić i nikt nie będzie mi mówił, ze śmierdzi. Wcale się nie cieszę, że nie usłyszę twojego głosu wieczorem i rano, kiedy będziesz śpieszyła się na próbę, krzycząc do mnie, żebym po ciebie przyjechała. Ale ja już cię nie kocham. Nie. Nadal cię kocham. Próbuje wszystkim wmówić, że cię nie kocham. Sobie i jemu. Jesteśmy razem od miesiąca i w ogóle do siebie nie pasujemy. On jest zakochany w twojej dziewczynie, ja w tobie. I co ja mam z tym zrobić? Ty mnie nie kochasz. Już mnie nie kochasz. Dlaczego nie możesz chociaż udawać? Ale przecież nie mogę cię zmusić do miłości. A ty pewnie myślisz, że mnie nie krzywdzisz będąc z nią. Krzywdzisz. Cholernie krzywdzisz. Codziennie cię z nią widzę udając, że wszystko jest ok. A potem w domu, gdy jestem sama płaczę. Płaczę. W zamkniętym pokoju, żeby nikt nie widziała. I co teraz powiesz? Myślałaś, ze wszystko jest ok. Nie jest. Jestem cholernie przykro, że z nią jesteś. Najchętniej bym ją zabiła, ale nie mam ku temu okazji. Wtedy przynajmniej miałabym powód aby rozstać się z nim. Bo kto by nie kochał pięknej blondynki. Tak, ona jest piękną blondynką, o długich nogach i niebieskich oczach. Nic dziwnego, ze wszyscy ją kochają. Na dodatek jest modelką. Co mogę ja? Jestem tylko zwykłą przeciętną dziewczyną. Ale jednak kiedyś coś we mnie widziałaś. Może wtedy byłam inna. A może nie. Nie wiem. Do dziś nie znam powodu dal którego ze mną byłaś. I chyba nadal nie chce go poznać. To zbyt boli. A ty oczywiście codziennie dajesz mi kolejny powód do zazdrości. Myślisz, ze nie widzę jak na nią patrzysz, jak ukradkiem jej dotykasz. Ślepa nie jestem. A szkoda, może wtedy ból byłby mniejszy. Może. Ciągle zastanawia mnie dlaczego ona jest ode mnie lepsza? Może nie spodobało ci się to, że później nie byłam taka jak chciałaś. Nie byłam taka jaką mnie wymyśliłaś. Może to o to chodzi. Nie dowiem się tego. Nie chce tego wiedzieć. A może w końcu zakocham się w innej? Wątpię, ale wszystko jest możliwe. Teraz już wiesz co przeżywałam przez te lata. Więc chyba domyślasz się jaki był mój ból kiedy dowiedziałam się, że jesteś w szpitalu. Ale może zacznę od początku.
Zimny poranek, ale ja mimo mrozu siedzę na balkonie, na zasypanej śniegiem ławce. Siedzę i czytam książkę. Nagle szysze telefon. Wstaje i odbieram. Twoja dziewczyna plącząc mówi, że jesteś w szpitalu. Szybko tam jadę, zastanawiają się co ci się stało. Co znowu sobie zrobiłaś? Mam nadzieję, że nic strasznego. Kiedy dojeżdżam stoi przed szpitalem. W krótkiej, zielonej sukience i błękitnym swetrze. Nigdy nie lubiłaś błękitnego. Witamy się i szybko prowadzi mnie na salę. Leżysz blada na łóżku. Ona znowu zaczyna płakać. Lekarz nie chce mi powiedzieć co się stało. Ona też nie. Mówił coś o śpiączce. Siadam pod ścianą, wyciągają papierosa, a łzy same spływają mi po twarzy. Drżącymi rękoma próbuje go podpalić, w końcu zrezygnowana rzucam go na podłogę i ukrywając twarzy w dłoniach, mówię do siebie o tym jak bardzo cię kocham. W końcu zostałam z tobą sama. Podchodzę do łóżka i siadam obok ciebie. Mówię do ciebie, chociaż wiem, że mnie nie słyszysz. Po paru godzinach podchodzę do okna. Uderzam parę razy pięścią w szybę, która pęka. Nie wiem dlaczego to zrobiłam, może myłam, że wtedy mój ból się z mniejszy. Odłamki szkła kaleczą mi dłoń, która krwawi obficie. Znowu do ciebie podchodzę i ostatni raz dotyka twojej twarzy, która teraz jest cała w mojej krwi. Cicho wychodzę. Szybko idę korytarzami szpitala. Przed wejściem twoja dziewczyna całuje się z moim chłopakiem. Mówię jej, żeby dobrze się bawiła i wsiadam do samochodu. Owijam doń chusteczką i jadę do domu. Siadam na parapecie i płaczę, paląc papierosa. W końcu do domu przychodzi mój chłopak i mówi, ze się wyprowadza. Nie sprzeciwiam się. Nie zależy mi na nim. Zależy mi na tobie. Tylko na tobie. Deszcz przestał padać, a ja uspokoiłam się i pojechałam do szpitala. Czytałam ci książki, mówiłam do ciebie i w końcu zrozumiałam, że mi na tobie nie zależy, że już cię nie kocham. I wcale nie cieszyłam się, ze wyleczyłam się z tej obsesji, ale nadal przychodziłam. Któregoś dnia się obudziłaś. Jeszcze słaba powiedziałeś, że mnie kochasz, a ja zaczęłam na ciebie wrzeszczeć, a słowa "nieodpowiedzialna dziwka" były zdecydowanie najłagodniejsze.
Sama nie wiem dlaczego wtedy krzyczałam. Miałam ci za złe to, że mnie zostawiłaś. A może musiałam się na kimś wyżyć. Nie wiem to już teraz nie ważne. Nie żyjesz. Powiesiłaś się. Wróciłaś do domu i się powiesiłaś. Ja nie miała tego problemu. Nie musiałam się zabijać. Potrącił mnie samochód parę dni później, kiedy płacząc biegłam przez ulicę.
 

 
Tak . Nazwij mnie suką, dziwką, puszczalską. Nie wiem, co tam sobie jeszcze wymyślisz. Rozumiem, jakoś musisz sobie obrzydzić to co straciłeś i co już nigdy do ciebie nie wróci.
 

 
I znów człowiek wy­daje pieniądze, których nie ma, na rzeczy, których nie pot­rze­buje, by zaim­ponwać ludziom, których nie lubi.